Natural emotional well-being support · since 1936|+48 500 085 970
8 September 2026
Wrzesień zawsze ma w sobie coś szczególnego. .🍂
Choć za oknem wciąż potrafi świecić piękne słońce, dni są jeszcze ciepłe i trochę trudno uwierzyć, że lato powoli dobiega końca, w powietrzu czuć już zmianę. Wracamy do codzienności, obowiązków, pracy, szkoły, planów i list rzeczy „do zrobienia”.
Dla mnie ten wrzesień rozpoczął się wyjątkowo intensywnie. W Kwiatowych Esencjach ruszamy z kolejnymi szkoleniami, webinarami i warsztatami poświęconymi metodzie dr. Edwarda Bacha. Jest dużo planowania, przygotowań, nowych

pomysłów i rzeczy, które chciałabym zrealizować.
I właśnie w takich momentach szczególnie przypominam sobie o dwóch esencjach: Hornbeam i Elm.
Hornbeam, czyli grab pospolity, często kojarzę z tymi porankami, kiedy patrzymy na swoją listę zadań i myślimy: „Ojej… naprawdę muszę to wszystko dzisiaj zrobić?”.
Wiemy, co mamy zrobić. Być może nawet mamy na to wystarczająco dużo siły – tylko gdzieś brakuje nam tego pierwszego impulsu do działania. Odkładamy rozpoczęcie zadania, przekładamy coś „na później”, a sama myśl o obowiązkach potrafi być bardziej męcząca niż ich wykonanie.
Sama bardzo lubię Hornbeam właśnie w takich momentach. Kiedy mam przed sobą zadanie, które trzeba zrobić, ale niekoniecznie mam na nie ochotę, ta esencja towarzyszy mi w przejściu od „muszę” do działania.
Bo czasami najtrudniejsze jest po prostu… zacząć.
Wrzesień dla wielu osób oznacza również powrót do bardziej intensywnego rytmu. Praca, szkoła dzieci, zajęcia dodatkowe, dom, zakupy, telefony, terminy, obowiązki…
I nagle lista robi się tak długa, że nie wiemy już, za co zabrać się najpierw.
W takich chwilach myślę o Elm – wiązie angielskim.
Ja lubię mówić, że Elm pomaga nam „złapać pion”.
To esencja związana z chwilowym poczuciem przeciążenia odpowiedzialnością – szczególnie wtedy, gdy zazwyczaj dobrze sobie radzimy, ale w pewnym momencie obowiązków jest po prostu za dużo. Możemy zacząć wątpić, czy damy radę to wszystko udźwignąć.
Dla mnie Elm jest wtedy przypomnieniem, że nie wszystko musi wydarzyć się jednocześnie. Można zacząć od jednej rzeczy, potem przejść do kolejnej i pozwolić sobie działać we własnym tempie.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której sama chcę pamiętać w tym miesiącu.
Wrzesień nie musi być wyłącznie czasem nowych celów, produktywności i kolejnych punktów do odhaczenia.
To przecież nadal piękny moment roku. 🌾
Słońce wciąż potrafi mocno grzać. Wieczory stają się coraz chłodniejsze, światło jest bardziej miękkie, a w naturze powoli zaczynają pojawiać się pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni.
Może więc obok listy rzeczy, które musimy zrobić, warto stworzyć sobie również małą listę rzeczy, których chcemy doświadczyć?
Spacer w ostatnim letnim słońcu.
Kawa wypita bez pośpiechu.
Chwila ciszy.
Spotkanie z kimś bliskim.
Wieczór bez telefonu.
Albo po prostu kilka minut tylko dla siebie.
Dr Edward Bach dużą wagę przywiązywał do harmonii pomiędzy naszym wnętrzem a sposobem, w jaki przeżywamy swoje życie. W Heal Thyself pisał:
„Zdrowie jest naszym dziedzictwem, naszym prawem. Jest pełną i całkowitą jednością duszy, umysłu i ciała.”
— dr Edward Bach, „Heal Thyself”
(tłumaczenie własne)
Może właśnie początek jesieni jest dobrym momentem, żeby zamiast od razu planować kolejne miesiące, najpierw zapytać siebie:
Czego teraz potrzebuję?
Co zabiera mi najwięcej energii?
Co od dawna odkładam?
Co chciałabym zrobić dla siebie tej jesieni?
Nie każdy dzień musi być idealnie zorganizowany. Nie każda lista musi zostać odhaczona do końca.
Wrzesień może być początkiem nowych planów i nowych celów, ale może być też początkiem czegoś znacznie prostszego – większej uważności na siebie, swoje emocje i własne tempo.
Bo czasami największą zmianą nie jest zrobienie jeszcze więcej.
Czasami jest nią zauważenie, czego naprawdę nam potrzeba. 🍂🌿
Aleksandra Grasso
Want to talk about your situation?
During a free, 15-minute call we'll choose essences together.
Book a free call